Półmaraton + rower

Powoli kończę regenerację po Rzymie. W czwartek byłem już na Polsatowym treningu. Mieliśmy 40 minut rozbiegania + solidne rozciąganie na koniec. Było dużo osób, kilka nowych twarzy. Świetna atmosfera, wiele śmiechu i wspominanie Półmaratonu Warszawskiego, który biegło bardzo dużo osób z naszej drużyny. Mimo dość niesprzyjającej pogody (było trochę za ciepło) padło kilka świetnych wyników i życiówek. Ja oczywiście nie biegłem tylko kibicowałem (najpierw na 10 km, potem na 19 na moście Poniatowskiego) . Dałem z siebie wszystko i miałem sporo frajdy. Na trasie spotkałem też bardzo wielu Vege Runners. Mocna ekipa.

Półmaratońska elita,  zdjęcie z 10 km.polmaraton warszawa bieganie

W ramach kolejnego etapu mojej regeneracji, jeździliśmy wczoraj trochę na rowerach. Było słonecznie, ale wiało i wcale nie było tak ciepło. Pojechałem do centrum odebrać przewodnik, który kupiłem na allegro ( zaczynam powoli planować wakacje) i wstąpiliśmy do KroWarzyw. Jarmużex + ciasto “snikers” zarządziło. Go Vegan :)

rower wegetarianizm bieganie 2rower wegetarianizm

Niedziela 13 kwietnia to ważna data dla maratończyków i kibiców . W Polsce biegnie Łódź i Warszawa (Orlen), a w Wielkiej Brytanii Virgin London Marathon. Londyn to oczywiście maratoński debiut Mo Farah’a, czyli chyba najbardziej znanego długodystansowca na świecie. Mo od roku trenuje pod te zawody. Szczerze mówiąc nie sądzę aby miał wielkie szanse na wygraną. Biegnie wielu doświadczonych i utytułowanych maratończyków. Dodatkowo, marcowy półmaraton w Nowym Jorku, który byl ostatnim startem Mo, kosztował go jednak bardzo dużo. Mimo świetnego drugiego miejsca, Mo zaliczył upadek na trasie, a do tego zasłabł na mecie i skończył w szpitalu.

Tu możecie obejrzeć całą nowojorską połówkę. Upadek Mo w 25 min 44 sek transmisji.

mo farah autobiografia galaktyka

A trzy dni po maratońskim debiucie Mo, w księgarniach pojawi się “Siłą Ambicji”, polskie tłumaczenie autobiografii mistrza olimpijskiego. Książkę wydaje Wydawnictwo Galaktyka. Dzięki Galaktyce zacząłem już czytać tą książkę. Jestem fanem Alberto Salazara (trenera Mo Farah’a) i jego “14 Minut” (również wydana przez Galaktykę) no i oczywiście jego talentu trenerskiego. “Siła Ambicji” to doskonałe uzupełnienie książki Salazara. Nie mogę już się doczekać aż doczytam do momentu o Oregon Project.

Advertisements

Caballo Blanco

Main_CaballoBlanco_041013

Dziś druga rocznica śmierci Micah’a True, aka “Caballo Blanco”. To on zaraził masy pasją i miłością do ultramaratonów. W Polsce znamy go z książki “Urodzeni Biegacze”.

 

 

*już niedługo mój raport z maratonu w Rzymie.

 

RR & JJ

Rich Roll, wegański triathlonista i ultramaratończyk jakiś czas temu zajął się nagrywaniem podcastów (niedługo wydawnictwo Galaktyka wydaje polskie tłumaczenie jego znakomitej książki Finding Ultra. Nie wolno przegapić!). Tematyka oczywiście sportowo-żywieniowa i  w sumie to nie przykładałem do tych produkcji większej uwagi. Najczęściej kończyło się tylko na przeczytaniu skrótów programu. Jednak ostatni podcast Rich’a wyjątkowo przypadł mi do gustu. Wszystko za sprawą obszernego wywiadu/rozmowy z Johnem Josephem, frontmanem legendarnego Cro-Mags, weganinem i triathlonistą. Dla niektórych, rzeczy jakie JJ wygaduje w tym wywiadzie mogą okazać się lekko kontrowersyjne. Ale powiedzmy szczerze, gość z niejednego pieca jadł chleb (m.in. więzienie, US Navy i Hare Krishna), więc ma prawo mówić to co mówi. A mówi dużo. Bardzo dużo :)

John Joseph to jeden z wielu przykładów kiedy kultura hardcore/punk/straight edge przeplata się ze kulturą sportu. Dla mnie jest to mega ważny aspekt mojej aktywności i całego podejścia do weganizmu i sportu. Widzę tu wielki wspólny mianownik.

Wracając do JJ – kilka lat temu jeden z nowojorskich treningów John’a sfilmował i zmontował Patryk z Polygraph Productions. JJ daje kilka cennych porad treningowych i pokazuje jak z Nowego Jorku robi sobie siłownię ;)

Polecam jeszcze dwie książki napisane przez JJ – “Meat is for Pussies” oraz “The Evolution of a Cro-Magnom”. Dla większości z Was ten facet to chodząca kontrowersja, ale wierzcie mi, JJ po prostu wie o czym pisze. 

Teraz powrót na ziemię – dziś wieczorem czeka mnie dość ciężki trening – seria podbiegów, a potem interwały. Pewnie zrobię to na Agrykoli. To ostatni dzwonek aby coś dodać/poprawić przed Chudym Wawrzyńcem. Wyjeżdżam już za lekko ponad tydzień. Strasznie się cieszę na ten wyjazd. Będzie “orka” ale będą też wakacje!

PS. Zauważyłem właśnie, że Galaktyka już niedługo wydaje książkę “14 minut (…)” Alberto Salazar’a – maratończyka, a dziś trenera Mo Farah’a i Galena Rupp’a. Super, bo tego jeszcze nie czytałem.

Poniedziałek

Zrobiliśmy wczoraj z Dominikiem 29 km leśnego, trail’owego wybiegania. Kilometrów miało więcej, bo blisko 36, ale szczerze mówiąc nie byliśmy w stanie tylu nabiegać. Deszcz, upał, parnota, górki, zbiegi, błoto, komplikacje z topografią/kartografią i te okropne oszalałe komary – niby wszystko co w alfabecie biegacza powinno być normą –  spwodowało, że w pewnym momencie powiedzieliśmy dość. Ten trening miał być testem przed Świdrem i Chudym Wawrzyńcem. Poszło jak poszło, nie jestem z tego za bardzo zadowolony, ale przynajmniej wiem gdzie jestem jeśli chodzi o wydolność, wytrzymałość i logistykę tego typu biegów. Jeszcze kilka takich treningów i powinno być ok. photo 15Za kilkadziesiąt godzin zaczynam wakacje. Wyjąłem dziś z szuflady to cudo :) Czasem jeździ się w miejsca gdzie trudno o dobrą komunikację – bo język i alfabet nie ten. Wtedy przydaje się “wegański paszport”, czyli przetłumaczone na 73 języki zasady co mogę, a czego nie mogę jeść. Nie ma co ryzykować, przecież nie wszystko da się wytłumaczyć na migi ;) Już kilka razy to narzędzie okazało się baaardzo pomocne. 

Na koniec dobre wieści z wydawnictwa Galaktyka. Jest już oficjalna zapowiedź książki wegańskiego thriatlonisty i ultrabiegacza Rich’ego Rolla. Czytałem “Finding Ultra” ( nad Wisłą wyjdzie jako “Ukryta Siła”) w zeszłym roku i muszę przyznać, że obok “Eat and Run” Scott’a Jurka, była to najlepsza sportowo-bigowa-życiowa książka AD 2012. Finding Ultra to historia gościa, który w wieku 40 lat zmagał się z nałogami (tymi najgorszymi) nadwagą (nie, nie było to 120 kg) i różnymi rozterkami wieku średniego. Stwierdził, że musi zmienić swoje życie – przeszedł na weganizm, zaczął trenować i wystartował w zawodach Ultraman’a (przy których Ironman to zabawa dla dzieci). Tym zasadom został wierny do dziś. Naprawde warto. Szkoda tylko, że w tekście Łukasza Grassa, zaczęcającym do zakupu książki, nie ma informacji o tym, że RR jest weganinem. Jest mowa o przemianie, dążeniu do celu, (czyli to czym biegacze i triathloniści lubią epatować najbardziej ;) ), ale nie ma ma info o zmianie filozofii życia na “PlantPower” – a to była i jest podstawa.