Biegać, trenować

rzym lotnisko polsat

Miałem 6 dniową przerwę w treningach. Kolejny wyjazd do Rzymu (tym razem służbowy) po prostu nie pozwolił na bieganie. Od wczoraj znów biegam, rozciągam się i rolluje. Za niecałe 2 miesiące startuję w Sudeckiej Setce – już samo myślenie o dystansie motywuje do ciężkich treningów. W Rzymie rozmawiałem z Piotrem Kuryło, który powiedział, że Sudety są ciężkie do biegania. Trochę mnie to przestraszyło, dlatego po wczorajszym dość lekkim wybieganiu, pojechałem dziś do Falenicy aby poszaleć na tamtejszych górkach. Ostatni raz gdy tam byłem, biegłem dwie edycje Falenickich Biegów Górskich, dlatego znam to miejsce dość dobrze. Powtórzę się, ale naprawdę jeśli chodzi o Warszawę, jest to najlepsze miejsce do biegania crossów i górek.

falenica sciezka biegowa wydma

wawer sciezka biegowa bieganie falenicaZrobiłem dość szybkie, 4 pętle po 3,6 km + dobieg z i do samochodu. Biegło się świetnie, choć oczywiście bylem zmęczony. Od zimy jeszcze lepiej oznakowano trasę. Prócz tabliczek, namalowano strzałki na drzewach – więc nie idzie się zgubić ;) O dziwo nie spotkałem ani jednego biegacza!

vegan pizzaJako że myślami wracam jeszcze do Włoch, po treningu zjadłem posiłek regeneracyjny, czyli lekko przypaloną, home-made vegan pizza (z serem wegańskim). Smakowało.

Italian vegan

A w samym Rzymie weganie jedzą tak. Jak dla mnie to właśnie takie jedzenie, a nie pizza czy makaron, stanowią esencję włoskiego żarcia.

Zostając przy pożywieniu – odkryłem, że jest wreszcie w dostępne w Polsce białko ( + inne sportowe odżywki) z konopi. Wszystko dzięki Good Hemp Polska . Produkty oczywiście 100% wegan. To nie jest reklama (osobiście stosuję hemp z innej firmy), ale to znak, że wreszcie coś się w tej sprawie rusza nad Wisłą. Od kilku lat na śniadanie piję shake’a z konopi + owoców. Rewelacyjne źródło białka, aminokwasów i innych potrzebnych bajerów.Ja sprowadzam odżywki z UK, ale kto wie, może skuszę się na Good Hemp, szczególnie, że cenowo wygląda to dość dobrze.

Advertisements

Niedziela

photo 1

Tak było wczoraj – kolejna edycja ścigania w Falenicy. 10 km po górkach, wydmach (ach ten piach). Czas (wg. mojego zegarku) to 50 min 23 sek. Pogoda jeszcze lepsza niż 2 tygodnie temu. Chyba powinno zmienić nazwę imprezy na “Wiosenne Biegi Górskie”. Sam bieg ok, nie napinałem się. Przez cały bieg nie patrzyłem w ogóle na zegarek – teraz trochę żałuję, bo pewnie przyśpieszyłbym na końcu i złamał 50 minut. 

photo 2

A tak jest dzisiaj. Regeneracja po zawodach, czyli roller + udawanie, że wiem o co chodzi w jodze :). Bieganie dziś sobie odpuszczam. Od kilku dni boli mnie stopa, więc dam jej odpocząć. 

Niedzielne (pod)biegi

Dość nieśmiało mogę odgwizdać start treningu pod Chudego Wawrzyńca. Umówiliśmy się z Dominikiem w Falenicy obok kościoła. Jest parking, jest dobry start na pobliskie górki (chyba największe przewyższenia w Warszawie). Fajnie wyznaczona ( i oznaczona) pętla dla biegaczy, aż chce się biegać. Było trochę gorzej niż przypuszczałem. Oczywiście daliśmy radę, ale w zimę jakoś szybciej mi się tam biegało. Na pewno jeszcze trochę czuję maraton w nogach (dziś mija dopiero 2 tygodnie od zawodów), dodatkowo okazuje się, że kiedy w Falenicy nie ma śniegu, jest bardzo dużo piachu. To na pewno utrudnia i zarazem wzbogaca trening. Wchodzi więcej siły w niższe partie nóg.

Pobiegaliśmy 1 godz 50 minut, czyli 3 rundy po trasie górskiej i dodatkowo kilka kilometrów po trasie dla biegaczy narciarskich. Wyszło 15 km, czyli dość mało, ale wierzcie mi na słowo (Ci którzy tam nie biegali) –  ta trasa naprawdę jest dość wymagająca ;)

Zrzut ekranu 2013-05-12 o 19.02.15

 wykres mojego tętna z treningu

photo 1

“advanced skin s-lab 5” salomon

Po raz pierwszy założyłem dziś plecak/bukłak. Musiałem kupić coś na Chudego. Bez plecaka raczej nie dałoby się pobiec. Pasy z butelkami to nie dla mnie (zawsze mnie coś obetrze). Oczywiście też miałem obawy, że plecak obetrze, że będzie niewygodny, itp. Na szczęście wszystko poszło ok. Z racji swojego rozmiaru to bardziej kamizelka niż plecak. Pije się z tego bardzo poręcznie, a liczne kieszenie, schowki i inne bajery, doskonale nadają się chowania tego co potrzebne kiedy wychodzisz na dłuższy trening (włącznie z dodatkową garderobą).

photo 1

Dominik na wydmie

photo 2

jeden z podbiegów w falenicy. na zdjęciu nie wygląda “groźnie” ale wierzcie mi, że “daje radę”:)

photo 2część mojego potreningowego posiłku.do tego jadłem jeszcze kaszę jaglaną i tofu, popijałem zieloną herbatą z miłorząbem

Podsumowując – zrobiliśmy naprawdę fajny trening. Czuję, że właśnie tam będę robił swoje treningi. Nie tylko górki, wybiegania też. Okolica naprawdę piękna, bliskość natury dodaje radości i motywacji do biegu. Jeszcze tylko żeby kiedyś na treningu przyuważyć jakiegoś idiotę, który wyrzuca śmieci do lasu – przyuważyć i wymierzyć sprawiedliwość.

Wtorek

Myślałem, że miałem dziś interwały do zrobienia. Rano spojrzałem na plan i okazało się, że wtorek upłynie mi jednak pod znakiem podbiegów. 20 minut wolno, 8x1min podbiegu z przerwą na zbieg, a na koniec jeszcze 15 min wolnego biegu. Wsiadłem więc w samochód i podjechałem na wydmy w Falenicy. Trening uważam za udany, przy okazji udało mi się we wtorkowe przedpołudnie pobiegać w naprawdę fajnych okolicznościach przyrody.

20130205-225333.jpg