Łódź Maraton + trochę o Bostonie

W niedzielę po raz pierwszy od 15 lat odwiedziłem Łódź. Moim zadaniem była pomoc na trasie kolegom z drużyny Polsat Biega (Dominikowi i Staszkowi) oraz Maćkowi, trenerowi naszej grupy, którzy biegli Łódź Maraton Dbam o Zdrowie.

Do Łodzi dojechałem już po starcie maratonu. Bez problemu trafiłem do Atlas Areny. Jako że Polsat był patronem medialnym maratonu,  najpierw podszedłem do wozu satelitarnego i ekip reporterskich. Po 2 godz 10 minutach i 41 sekundach finiszował najszybszy maratończyk czyli Yared Shegumo. Chwilę potem odebrałem akredytację dziennikarską i szybko pobiegłem na trasę. Na 41 km biegła już Karolina Jarzyńska.

karolina jarzynska lodz maraton

Chwilę później, w okolicach 39 km, natknąłem się na Maćka.

maciek warszawiaky bieganie lodz maraton

Leciał sam, było widać i słychać, że ostro walczy. “Odprowadziłem” go do 41,5 km. Uzyskał świetny czas 2godz 21 min 50 sek i zajął 19 miejsce wśród mężczyzn. Potem wróciłem w okolice 36 km i czekałem na Dominika. Niestety, to nie był widok jakiego się spodziewałem. Dominik był już bardzo zmęczony i widać, że nie miał sił na walkę. Do 30 km biegł bardzo dobrze ( tempo w okolicach 4:50), a potem po prostu osłabł. Wydaje mi się, że po prostu powtórzył mój “wykon” z zeszłego roku z krakowskiego Cracovia Maraton, czyli dał się ponieść tłumowi i zaczął za szybko ;) Dwa tygodnie wcześniej Dominik rewelacyjnie pobiegł Półmaraton Warszawski, zrobił 1godz 33 minuty, poczuł moc ( słusznie, bo świetnie przepracował zimę) i w Łodzi pobiegł za szybko. Tu przeczytacie jego relacje z tego biegu. Obowiązkowa lektura dla maratończyków :) Ale żeby nie było, dobiegł do mety i zrobił 3 godz 41 minut.

Chwilę po tym jak dobiegł do mety, na 39 km spotkałem Stacha z Poznania. Biegł ze swoim przyjacielem na złamanie 3:45. Stach był w bardzo dobrej formie, ale “balonik” na 3:45 był kilkaset metrów przed nim. Widząc, że nie jest jakoś strasznie zmęczony, zacząłem namawiać go do przyśpieszenia i dogonienia “zająca”. Podbiłem mu tempo i zostawiłem na ostatniej prostej do Atlas Areny. Chwilę później okazało się, że dobiegł z nową życiówką. Super.

karolina jarzynska Yared Shegumo lodz maraton

Po powrocie do Atlas Areny załapałem się jeszcze na konferencję prasową zwycięzców. Zadziwiła mnie swoboda i lekkość wypowiedzi Karoliny i Yareda. Ktoś niezorientowany nigdy by nie uwierzył, że ci sportowcy właśnie przebiegli maraton.

Zaciekawiły mnie zarzuty dziennikarzy, że mimo zapewnień organizatorów o szybkości trasy, ta wcale nie okazała się tak być “lekką” i “przyjemną”. Osobiście żadnych górek nie widziałem, ale słyszałem narzekania maratończyków, że płasko na pewno nie było. Organizatorzy winę zrzucili na remonty i przebudowę właściwie całej Łodzi. Inaczej trasy wyznaczyć się po prostu nie dało.

A już w świąteczny poniedziałek Boston Maraton! Pobiec w Bostonie to nie lada wyzwanie, ale najpierw trzeba się na niego zakwalifikować. Aby dostać numer trzeba spełnić minima czasowe dla poszczególnej grupy wiekowej. Ja muszę jeszcze trochę popracować, bo potrzebuję minimum 3 godz 10 min, czyli o 19 minut lepiej od mojej życiówki (3godz. 29min. 42 sek)

Wiadomo, że po zeszłorocznych atakach bombowych w Bostonie, poniedziałkowy bieg urósł do rangi jeszcze większego symbolu. Oczy całego świata będą skierowane na biegaczy.

Dla mnie szczególnie ciekawie zapowiada się walka dwóch amerykańskich maratonek, Shalane Flanagan oraz Desiree Linden (z domu Davila). Obie biegły w amerykańskiej reprezentacji w maratonie na Igrzyskach w Londynie w 2012. Flanagan dobiegła na 10. miejscu, Desiree, z powodu kontuzji, zeszła z trasy (chyba na 5 km). 

Flanagan, do maratonu w Bostonie (z którego zresztą pochodzi) przygotowuje się w Bostonie. Znany program amerykańskiej stacji CBS, 60 minutes, wyemitował kilka dni temu ciekawy reportaż o Shalane, jej treningach i o tym czym dla Ameryki będzie tegoroczny Boston Marathon.

Des Linden trenowała w Kenii. Tu nakręciła kilka odcinków The Kenya Project

Osobiście trzymam kciuki za Desiree, której kibicuję już od lat. Chociaż i tak najbardziej kibicuję Jarkowi M. Dajesz chłopie!

Advertisements

Eksperyment

Cracovia Maraton już za 2 tygodnie ( pobiegnę z numerem 4656). Mało czasu. Formy już nie zbuduję. Cały czas zastanawiam się w jaka jest ta moja forma. Półmaratońska życiówka w Warszawie nie podbudowała mojej wiary w siebie. Znajomi pytają mnie jak to zrobiłem, że poszło mi tak dobrze po chorobie, tylko z dwoma lekkimi treningami przed startem. Odpowiadam, że było zimno, więc stwierdziłem, że trzeba się spieszyć ;) Ale szczerze mówiąc nie wiem jak będzie w Krakowie. To będzie dopiero mój trzeci maraton, więc brak doświadczenia podpowiada mi wielki szacunek do dystansu. Głowa to chyba mój największy problem i prawda jest taka,że dopóki nie jestem na trasie, dopóty nie wiem jak wyjdzie mi start.

Całe szczęście, że najbliższe 3 dni mam wolne, dlatego ten weekend będzie pracowity. Plan jest taki – jutro (sobota) 70 min. wolno + 6 x 1 min przebieżka. W planie na niedzielę wpisane mam 130 minut. Mam jednak ochotę (trochę sadomasochistyczną) zrobić 30 km (to trochę więcej niż 130 min). A może jest ktoś kto chciałby pobiec ze mną te wolne 30 km? Przydałoby mi się towarzystwo, bo z muzyką nie biega mi się jakoś specjalnie super, audiobooki też już przesłuchane fajnych nowości brak). Lekarstwem na nudę i motywację wydaje się być kompan. O czasów przeprowadzki niedzielne wybiegania robię właściwie tylko w lesie. Teraz będzie inaczej, bo trzeba nogi do wysiłku na asfalcie przyzwyczaić.

Generalnie trening do wiosennego maratonu jest inny niż te do zeszłorocznego letniego Gdańska i wczesno-jesiennej Warszawy. Wygląda to na przymusowy eksperyment. Zimę przepracowałem dość ostro, ale ze względu na “brak wiosny” nie robiłem zbyt wiele szybkości. Akcentami były przede wszystkim górki (choć oczywiście na czwartkowych treningach Polsat Biega zdarzały się biegi z narastającym tempem i jakieś interwały). Tygodniowy kilometraż również wypada raczej blado w porównaniu z moimi zeszłorocznymi dokonaniami. Waga też wyższa niż rok temu. Ale wierzę w mojego trenera (co mi pozostaje, kiedy doświadcznia jeszcze brak?:), który wierzy w ten plan. Zobaczymy i za trochę więcej niż 2 tyg. będzie wszystko wiadomo. Oficjalnie moim celem jest zejść poniżej 3 godz 40 min.

Na koniec jeszcze dwa dobre filmy motywacyjne.

1) Mini reportaż ze sztafety dwóch team’ów Vege Runners w 12h biegu w Kopalni Soli w Bochni, 212 metrów pod ziemią. Ci goście to naprawdę marchewkowi mocarze, a film nakręcony i zmontowany przez Łukasza aka We Shine i aka Veggie Porn wspaniale oddaje atmosferę tego wyścigu oraz to ile pozytywnych rzeczy siedzi w głowach tych gości. Cieszę się, że osobiście znam kilku z nich :)

2) Tego filmiku nie potrafię wrzucić na bloga, ale znajdziecie go TU. Jest to pierwszy, od czasu powrotu do treningów, wywiad jakiego udzieliła Desiree Davila, moja ulubiona maratonka. Des, z powodu kontuzji, musiała zejść z trasy maratonu na Igrzyskach w Londynie. Mam nadzieję, że niedługo wygra coś ważnego, bo to skromna zawodniczka, która pokazuje, że bez wielkich sponsorów (biega dla “spartańskiego” Hanson-Brooks team) i pieniędzy, można walczyć z najlepszymi.